Jetty

Na wyspie są 2 centralne punkty. Zawsze zatłoczone. Pełne raczej hindusów niż turystów.
Pierwszy to Jetty – port, gdzie nie tylko przybijają promy z innych wysp, ale też łodzie wożące turystów na nurkowanie, jest tam też postój riksz i dżipów, restauracja sprzedająca idli, kilka sklepików, stragany, na których za 10 rupii można kupić kiść krótkich, słodkich bananów czy kokosy.

I wreszcie kasa biletowa na prom, przy której zawsze tłoczą się ludzie.
Na kasie od zeszłego roku wisi ta sama kartka: „ Internet nie działa, Wcześniejsza rezerwacja biletów niedostępna”. I to z powodu tej kartki zamiast zarezerwować bilety wcześniej i przed wyjazdem przyjść z plecakiem na prom, od rana stoimy w kolejce do kasy.

Pod tą kartką wisi druga, z przed 4 lat. Informuje dumnie o wdrożeniu systemu komputerowego umożliwiającego wcześniejszą rezerwację biletów.

Stoję, w kolejce dla kobiet, patrzę jak w kolejce obok tłoczą się mężczyźni i myślę, że obie kartki to swoista historia tego miejsca.
Okienko obwieszone nieaktualnymi komunikatami, wyblakły plakat zrobiony z wycinków gazet, komunikujący, że oto w 2001 roku na Havelock – Andamany przypłynął i spędził urlop Johnny Depp, to archiwalia tego miejsca.
Kto by wiedział o wizycie celebryty czy o nowoczesnym systemie komputerowym gdyby nie te przeterminowane informacje?

Tymczasem kolejka wydłuża się. Widzę jak hinduscy mężczyźni kupujący bilety dla grup, wpuszczają się nawzajem poza kolejnością.
Obie z Klaudią postanawiamy działać i rozpoczynamy szturm na okienko. Ja przyklejam się do okienka po prawej, Klaudia po lewej. Piotrek i Krzysiek ubezpieczają nas z tyłu. Oplatamy okienko tak szczelnie, że już nikt więcej nie wciśnie się.

Może niepotrzebnie się denerwujemy, że zabraknie biletów. Wiemy przecież, że jeśli tak by się stało to wystarczy, że pokażemy bilety lotnicze na jutro, na dalszy odcinek drogi z Andamanów do Kalkuty.
Wtedy okaże się, że kolejnych 6 biletów dla nas i tak się znajdzie.

Bo informacja o nośności promu najwyraźniej jest tylko sugestią. Jeśli trafią się podróżni, którym się spieszy, to też zostaną zabrani.

Wolę o tym  jednaknie myśleć przed przybiciem do brzegu.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s