Auroville – Miasto Brzasku

Auroville (City of Dawn czyli Miasto Brzasku), miasto-utopia stworzone w 1968 roku przez uczniów Mirry Alfassa zwanej Matką (the Mother) mieszczące się nieopodal Pondicherry, na wschodnim wybrzeżu Indii.

To tu kobiety i mężczyźni wszelkich narodowości, wyznań i przekonań politycznych, mają żyć w zgodzie, miłości i braterstwie, współpracując ze sobą i tworząc spoleczeństwo idealne – pełne dobroci, wzajemnego szacunku, wspólnej pracy wkładanej w realizacje wspólnych celów.

Auroville - utopijna wioska. Foto: D. Jaworska
Auroville – utopijna wioska. Foto: D. Jaworska

Zaczęło się od założenia Ashramu w 1926 roku przez Sri Aurubindo – wykształconego w Cambridge, indyjskiego guru łączącego praktykę tradycyjnej jogi z nowoczesą nauką.
Podczas gdy Sri Aurubindo wrócił z Anglii do ukochanych Indii i już od lat przekazywal tu swoje nauki uczniom, w Paryżu malarka Mirre Alfassa poszukiwała czegoś większego, doskonalszego, i bardziej boskiego niż to co oferowal ówczesny Paryż.
Tak trafiła do Ashramu Aurubindo i z czasem całkowicie poświeciła się naukom swojego mistrza, a po jego śmierci przejęła zarządzanie Ashramem, który doprowadziła do rozkwitu.

Nauczyła uczniów i pielgrzymów mowy kwiatów, stworzyła projekt i podwaliny miasta świadomości kosmicznej – HUMAN UNITY – zwanego miastem doskonałym, uważanym za próbę urealnienia marzeń ludzkości.

Auroville, miasto miłości. Foto: D. Jaworska
Auroville, miasto miłości. Foto: D. Jaworska

Po śmierci Matki, grupa zapaleńców wywodząca się z uczniów i miłośników nauki jogina Śri Aurobindo i Wielkiej Matki postanowiła zbudować, oparte na holistycznym podejściu do świata, miasto pokoju i braterstwa, oazę kontestacji – Auroville, Miasto Słońca, Miasto Brzasku.
Miasto zaprojektowano na wzór komety, w środku której znajduje się MATRIMANDIR – złota ogromna piłka golfowa zwana Świątynią Prawdy lub Pałacem Matki.

Przepraszam, ale przytaczając tu opisy Auroville mam wrażenie, że ktoś bawił się w świat Attrydów i postanowił przenieść do rzeczywistości historię z Diuny, Franka Herberta.
Brakuje tu tylko złóż melanżu – substancji umożliwiającej jasnowidzenie, niezbędnej do uniknięcia niebezpieczeństw życia. No i po okolicy nie snują się czerwie.

Tak czy inaczej, to miejsce istnieje i żyją w nim ludzie,
Miasto podzielone jest na cztery strefy, które półkolistymi ulicami odchodzą od centralnego punktu: mieszkalna, międzynarodowa, przemysłowa, kulturowa.

Do miasta można przyjechać i zamieszkać tu wśród 40 różnych nacji. Na tydzeń, dwa, na rok.
Warunek – musisz chcieć stać się członkiem tej społeczności.

Możesz płacic za swój pobyt i nic nie robić, ale jednak oczekiwanie społeczności jest takie, że przyłaczysz się jako wolontariusz do utrzymania i rozwoju miasta, że będziesz pracował dając z siebie miastu i społeczenstwu to, co jest w Tobie najwartościowsze, w czym jesteś dobry, czego możesz nauczyć innych.

Auroville - miasto, do którego może przyjechać każdy i zostać tak długo jak chce. Foto: D. Jaworska
Auroville – miasto, do którego może przyjechać każdy i zostać tak długo jak chce. Foto: D. Jaworska

Masz do wyboru jedną z kilku misji: edukację kobiet, rolnictwo, rzemiosło, ochronę zdrowia itp.
Możesz dołaczyć do grup roboczych dwojako: albo przyjść i zaprezentowacć to co może być Twoim wkładem dla grupy, abo znależć na tablicy ogloszeń interesującą Cię pracę. W czasie mojej wizyty w mieście poszukiwali kasjerki do kawiarni z herbatą i kawą dla gości, asysentki w bibliotece, dziennikarza do radia Auroville oraz osób do pracy w ogrodzie.

Koncepcja choć utopijna, dla wielu jest interesujaca.
Można tu spotkać tłumy ekspatów prosto z Europy – studentów, ktorzy jeszcze nie chcą po studiach zaczynać dorosłego życia, samotne kobiety po trudnych rozstaniach, które poszukują swojego drugiego – nie zranionego ja, ludzi zmęczonych swoim dotychczasowym życiem i pracą, takich, ktorzy zaczynają odczuwać upływ czasu i w pośpiechu szukają swojego miejsca na ziemi, ale też takich, którzy mają już niemal wszystko za sobą i teraz chcą dać innym coś od siebie.

Miejsce niewiatpliwie unikalne. Dla niektórych – fascynujace!
Jedno tylko wiem – nie dla mnie.
Jakoś od dzieciństwa mam uraz do obozów harcerskich.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Auroville – Miasto Brzasku

  1. To faktyczne utopijne dzieło. Jednak po śmierci „matki”, (choć pozostała MATRIMANDIR – złota ogromna piłka golfowa symbolizująca jej rolę w Ashramie ), społeczność jest mniej hierarchiczna. Nadal jednak jest komuną, którą mogę zwiedzić, ale nigdy nie zdecydowałabym się na dołączenie do niej.

    Warto jednak pamiętać, że jest mnóstwo ludzi (rozpoczynających dorosłe życie, , ludzi na zakręcie życia, którzy potrzebują takich relacji z innymi i doświadczeń, które daje taka komuna).

    Polubienie

  2. Cytuje za Zofia Pawlik: „…aśram Auroville założony w latach międzywojennych w Podicherri (w kolonii francuskiej), który później rozbudowano jako „Miasto Brzasku”, zwane też „Miastem Przyszłości”. Główną jego animatorką była francuska okultystka Mira Richard (z domu Alfassa), czczona w Auroville jako wcielenie „Odwiecznej Macierzy” zwanej „Matadżi”. Auroville według jego statutu miało być międzynarodową nieoficjalną enklawą. Ponieważ społeczność Auroville miała strukturę hierarchiczną, wynikają­cą z wiary w reinkarnację, tylko „wybrani” przyjmowani byli do warstw wyż­szych, co przeczyło głoszonej tam idei braterstwa ludów. Dyktatura Miry Ri­chard („Matadżi”) pełniącej rolę „Guru” – najwyższej duchowej władzy aśra­mu – nie pozwalała na krytykę. Dopiero po jej śmierci (+1974r.) było wiele krytyki w indyjskiej prasie w stosunku do jej utopijnego raju i pieniędzy zuży­tych na jego budowę i utrzymanie – jak to określono – „luksusowego ośrodka dla zagranicznej elity, wokół którego rozpościera się ocean nędzy ludności indyjskiej”…

    Tego typu ośrodkom, których dziś już wiele, Hindusi nadają nazwę „Pierwszy Świat w Trzecim Świecie”. Goście zaś z zagranicy zwiedzający je w Indiach, zachwyceni sztuką i luksusowym życiem tejże elity, fascynują się nimi, gdyż nie znają prawdziwej atmosfery panującej tam w życiu codziennym. Zwiedzający rzadko zastanawiają się kto finansuje i ile kosztuje utrzymanie takich pokazowych aśramów czy uniwersytetów oraz komu one służą. W o­środkach tych gdzie przyjmuje się wiarę w „boskość” guru i wprowadza się segregację społeczną opartą na wierze w reinkarnację, zanika poczucie bra­terstwa wszystkich ludzi. Może to spowodować cofnięcie się naszej cywilizacji do epoki niewolnictwa czy dziedzicznej kastowości, a przede wszystkim narazi ludzkość na dyktaturę „nadczłowieka”, której tragizmu już doświadczyliśmy.”

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s